ZHP - 6 Harcerska Drużyna Żeglarska z Rybnika

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
ZHP - 6 Harcerska Drużyna Żeglarska z Rybnika

Letnie dyżury na Stanicy

Email Drukuj PDF

W dniach 3-5 lipca na Stanicy nie będzie dyżuru na Stanicy.

Pierwszy dyżur, pod okiem dh Jacka Rducha, odbędzie się 10-12 lipca. Grafik pojawi się pod koniec tygodnia.

 

Informacja o obozie !!!

Email Drukuj PDF

Wtorek 30 czerwca - zbiórka na Stanicy o godzinie 1800

Środa 1 lipca - zbiórka na Stanicy o godzinie 1200 - ładowanie sprzętu na transport

Sobota 4 lipca - zbiórka na PKP o godzinie 0700 (0712 mamy pociąg, a trzeba zakupić bilety)

Niedziela 19 lipca - powrót do Rybnika w godzinach porannych (godzina powrotu jest uzależniona od tego, o której załapiemy pociąg z Katowic)

 

Lista rzeczy, które należy zabrać na obóz:

  • pełne umundurowanie (bluza, biała koszulka, beret, czarne spodnie/spódnica, czarne/ciemne buty) + wieszak na mundur
  • dokumenty - legitymacja szkolna (a w razie jej braku inny dokument potwierdzający tożsamość), ksiażeczka harcerska
  • śpiwór
  • prześcieradło
  • przybory do mycia - pasta, szczoteczka, mydło, 2 ręczniki
  • strój kąpielowy
  • kubek, menażka, niezbędnik
  • latarka
  • ubrania na każdą pogodę
  • coś od deszczu
  • nakrycie głowy i krem przeciwsłoneczny
  • środek przeciw komarom (warto go mieć)
  • notatnik i coś do pisania
  • książka do nauki żeglarstwa (głównie kurs midszypmena i żeglarza)
  • sygnałówki (mogą się przydać)
  • instrumenty muzyczne
  • dobry humor i pozytywne nastawienie :)

 

Zmieniony: Poniedziałek, 29 Czerwiec 2009 15:37
 

II miejsce w Odrzańskim Spływie Wiosennym !!

Email Drukuj PDF

W niedziele 24 maja zakończył się XLVII Odrzański Spływ Wiosenny. Nasza drużyna zajęła II miejsce we współzawodnictwie drużyn wodnych, co okazało się niemałym zaskoczeniem (w pozytywny sposób). Ponadto w konkurencjach sportowych zajęliśmy (drużynowo i indywidualnie) następujące miejsca:

  • I miejsce w triatlonie - dh Jaś Froehlich
  • I miejsce w "śledziach" - grze dla jungów
  • I miejsce w regatach w kategorii wydr
  • I miejsce w regatach w kategorii C4 mężczyzn - tutaj chylimy głowy przed 9HDW, która w naszych oczach, mimo wszystko, okazała się lepsza
  • II miejsce w zawodach piłki siatkowej - najgoręcej dopingowanej konkurencji sportowej
  • III miejsce we wspinaniu się na skrzynki - dh Adrian Wróbel


Gorąco zachęcam do przejrzenia zdjęć w galerii oraz do lektury poniższych wspomnień.


Wspomnienia ze szlaku Konrada Wawelberga

W tym roku byłem na moim pierwszym OSW, co wspominam bardzo dobrze. Pierwszego dnia kiedy już zaczęliśmy spływ było bardzo ciekawie. Na początku wpłynęliśmy w prąd i szpanowaliśmy, bo płynęliśmy tyłem. Dalej płynęliśmy z innymi, utworzyliśmy tratwę i śpiewaliśmy piosenki. To był jeden z przyjemniejszych momentów, bo nie trzeba było wiosłować. Potem płynąc na przedzie trzeba było zawrócić, bo ludzie z 30-tki wywalili się na kanadyjce i musieliśmy ich ratować. Następnie było trochę gorzej, gdyż grając w jakąś grę, wpłynęliśmy na pień drzewa i prawie wpadliśmy do wody (było naprawdę blisko), ale na szczęście nic się nie stało. Kolejnym ważniejszym punktem spływu w czwartek było przenoszenie wszystkich łodzi przez wał (jakieś 2 godziny na tym zeszły). Potem było już spokojnie. Dopłynęliśmy do Turzy zatrzymując się na chwilę w Raciborzu. Następnego dnia wypłynęliśmy do Mechnicy (i tutaj tez nie obyło się bez przygód). Podroż do Kędzierzyna była spokojna, przeprawa przez 1 śluzę, a potem zaczęły się schodki! Mniej więcej w połowie drogi do 2 śluzy zaczęło padać (i to dość mocno) ale nam z 6-tki to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, zachęciło nas to i wyprzedzaliśmy kolejne kanadyjki i czółna (wznosiliśmy przy tym okrzyki na cześć naszej 6HDŻ), lecz 30 min później nie było już nam do śmiechu! Zaczął padać grad i wiał silny wiatr (na nasze szczęście znaleźli się mili ludzie ze śluzy w Januszkowicach, którzy nas przechowali w warsztacie i donosili nam ciepłą herbatę). Kiedy ulewa trochę zelżała, przeprawiliśmy się przez drugą śluzę i po 45 minutach dopłynęliśmy do Mechnicy (to był dłuuuugiiii dzień). Ostatniego dnia tj. w sobotę było super! Odbywały się wtedy zawody sportowe i nie tylko. Uczestniczyliśmy w wielu konkurencjach, lecz największym zainteresowaniem cieszyła się siatkówka. Kibicowaliśmy naszej drużynie z wielkim entuzjazmem (lecz niestety zajęliśmy 2 miejsce), wygraliśmy za to w regatach Wydr i triatlonie (to zasługa Jasia Froehlicha - triatlon). W niedziele odbył się uroczysty apel i wręczenie nagród. Na koniec uciekł nam pociąg, wiec jechaliśmy dwoma innymi i autobusem. OSW wspominam wspaniale i liczę, że następne będą równie udane!

dh Piotrek Kwiatoń

Zmieniony: Czwartek, 28 Maj 2009 20:12
 

Wspomnienia ze szlaku phm. Wolnego "Baranka"

Email Drukuj PDF

Komodor szlaku: Kamil Jakubiak

Komendantka drużyny spływowej: Agnieszka Malinowska

Kwatermistrz: O zgrozo, ja

OSW

Ogółem z szóstki : 6 osób

Dzień I

Środa rozpoczęła się od spontanicznej integracji z innymi drużynami na nocnej warcie. Jak się wówczas okazało, szóstka znana jest z tego, że „nie mówi i nie integruje się”. Dlatego też byli zaskoczeni, że tym razem mamy coś do powiedzenia.

Punktualnie o 8:00 wszystkie kanadyjki były gotowe do wypłynięcia. Nie licząc zeszłorocznego Wawelberga na czółnie, był to nasz (mój i Ewy) pierwszy spływ rzeką, więc stosowałyśmy metodę „slalom gigant”. Jak się zdawało, byłyśmy najpewniejszymi kandydatkami do gleby podczas wsiadania (40%) lub na zalewie (30%). Pierwszy postój był na naszej stanicy. Oficjalnie „zwiedzanie stanicy 6HDŻ”, w praktyce szóstka się pakuje, a reszta zwiedza „toalety”. Po przepłynięciu zalewu czekała nas pierwsza przenoska przez tamę. Dalej już tylko prosto, a raczej cały czas kręto. Razem z Ewą każdy zakręt kończyłyśmy w krzakach, a standardem było trafianie na każdą przeszkodę, nawet jeśli była minimalna i widoczna z daleka. Na szczęście (dla nas) miałyśmy stały nadzór oboźnego Tworka, który zamykał szlak (dla niego niestety). Po drodze przemykaliśmy nad lub pod drzewami. O dziwo, nie zaliczyłyśmy żadnej gleby i wbrew pozorom nie płynęłyśmy ostatnie- pobiły nas dziewczyny z 30HDW (prywatna eskorta, w sumie ok. 10 gleb, 1,5h za nami). Drugi postój był w przyklasztornym parku w Rudach, po symbolicznym posiłku ruszyliśmy dalej. Ok. 17:30, szczęśliwi i mokrzy dotarliśmy na miejsce biwaku.

 

Dzień II

Slalom już mniejszy, poranna punktualność również mniejsza. Niczego nieświadomi płyniemy przez pola, lasy i pastwiska. Wciąż żadnych gleb (oczywiście pomijając dziewczyny z 30;D), ci bardziej ZŁOŚLIWI twierdzą, że więcej idziemy niż płyniemy.. W każdym razie nie da się ukryć, że wyskakiwanie i wskakiwanie do kanadyjki mamy opanowane do perfekcji i to dosłownie w każdej pozycji. Płyniemy dalej, a tam.. HIT WYPRAWY! Jasiu z Maliną złamali kanadyjkę! Sprawa bez precedensu- kanadyjka przygnieciona drzewem. Wszyscy przenosili sprzęt nad drzewami, szóstka, jeśli to możliwe, przepychała pod.. Dodajcie to sobie sami.. :] Po wszystkim ruszyliśmy dalej w trochę innym zestawie. Reszta drogi obyła się bez „rewelacji”. Pokonaliśmy kilka drzew i jazów, w tym jeden zamiast przenoski przez drogę co skończyło się duużą ilością wody w kanadyjkach. Szczęśliwi i trochę mniej mokrzy dotarliśmy na miejsce drugiego biwaku, wspólnego z Wawelbergiem.

 

Dzień III

Po dwóch dniach na Rudzie, Odra wydawała się monotonna. Miało to swoje plusy- była na tyle szeroka, że nie byłyśmy w stanie wpłynąć na drzewo. Integracja kwitła, „syf” się cieszył, masowe „deszcze” i gleby urozmaicały nam życie. Ok. 14:00 przebrnęliśmy przez śluzę w Kędzierzynie. Po godzinie dopadła nas burza, dość bolesna jeśli chodzi o ilość wody na twarzy i skuteczność wiosłowania. Niestety, kiedy dopływaliśmy do drugiej śluzy, trafiliśmy na dalszą część tej burzy, która była już zdecydowanie bardziej bolesna. Rycząc jak dzicy wojownicy zdołałyśmy dopłynąć do śluzy, ci co mieli mniej szczęścia skończyli w krzakach. Miła pani zagoniła nas do szopy i dała herbatkę. Po umownym końcu burzy, w wyższej „agonii dreszczowej” ruszyliśmy dalej. Na miejsce dotarliśmy już ze Słońcem. Na starorzeczu postanowiłam być wspaniałomyślna i przyciągnąć nas do brzegu, wyszłam z kanadyjki i.. tyle mnie było widać. Szczęśliwi (i mokra) dotarliśmy na miejsce.

dh Paulina Hetman

Zmieniony: Czwartek, 04 Czerwiec 2009 10:37
 

Próby instruktorskie otwarte!!!

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Ahoj!

Dziś czterech harcerzy z naszej drużyny otworzyło próby instruktorskie na stopień przewodnika. Są to: Jaś Froehlich, Krzysiek Popek, Tomek Ciomber i Bartek Bączek. Wszyscy trzymamy za nich kciuki i wierzymy, że zamkną pozytywnie swe próby zapisując się w poczet instruktorów 6HDŻ.

Chłopcy, POWODZENIA!